Blog > Komentarze do wpisu

pogrzeb myśli o powrocie

Czasem trochę kłuje go w okolicach serca, znów trochę przytył a próby zapobieżenia temu za pomocą biegania kończą się gwałtownymi protestami kolan. Ostatnio oznajmił Łacinnikowi, że absolutnie zakończą spotkanie rano, a potem przyglądał się jak tamten ucieka przerażony w okolicach pierwszej w nocy, zataczając się lekko. Wiedział, że nie ruszy jego śladem. Zamiast tego zamówili z Delonem po jeszcze jednym piwie, a potem ruszyli w niedługi spacer, który skończył się przy tym samym barze co zwykle podczas ich nocnych wędrówek. "Barmanka wyraźnie na ciebie leci" - oznajmił tam Delon, ale Ten od teledysku nie zauważył tego. Być może zbyt był zajęty mówieniem o tym, jak bardzo nie znosi jednej swojej pracy, lubiąc za to drugą.

A może po prostu "nie ma dla niego nadziei", jak oznajmiła (dosłownie za jego plecami) jedna z ciotek, gdy stał na cmentarzu, hen daleko, w okolicy, w której dwupiętrowe domy kosztują połowę tego, co klitka w mieście Tota. Trzy ciotki, które zapamiętał z dzieciństwa jako śliczne luzaczki smutniały nad grobem najstarszej ze wszystkich ciotek. Naokoło kuzynki Tego od teledysku płakały albo nie. Kuzyni marzyli o papierosach, a ojciec Tota wyglądał w ciemnych okularach o dizajnie zapożyczonym od Matroianniego jak mafiozo szukający śladów braku szacunku.

 

Na dole, w samochodzie na parkingu, marnowała się butelka whisky przywieziona przez ciotkę z Ameryki. Jej siostra potrzebowałaby jej bardziej. Płakała cały czas. A gdy objęła Tego od teledysku zdziwił się uczuciem przepełniającym jej gest. Długo tak stali, bo nie chciała go puścić, jakby był dla niej kimś ważnym. A przecież nie widzieli się od lat i był to tylko odruch kogoś zagubionego i zrozpaczonego, kto akurat trafił na odpowiednio szerokie ramiona.

 

Ale nie o tym wszystkim myślał Ten od teledysku, gdy stał na cmentarzu, nieopodal grobu zawierającego historyczne fałszerstwo, wśród mrowia nazwisk, z którymi był spokrewniony. To był pierwszy tak ciepły dzień tej wiosny. Wiatr miotał włosami żałobników i szarfami przy wieńcach. Kobiety były subtelnie piękne, mężczyźni dostojni. Niezwyczajnie trzeźwi grabarze okazali się ludźmi zatroskanymi o wierność lokalnym obyczajom. Gdy trumna spoczęła w grobie, pojawiły się pierwsze szepty przełamujące powagę. Ktoś się uśmiechnął, ktoś zapalił papierosa, ktoś zaczął wspominki i ploteczki. Jedna z ciotek zaznaczyła, że chyba już nie ma szans, by zatańczyć na weselu Tota.

A on myślał wtedy o pracy. Wiecie, co to znaczy. Musi ją zmienić.

wtorek, 28 marca 2017, tenodteledysku

Polecane wpisy

  • pizza warzywna

    Niechętnie przewracając się na drugi bok Tenodteledysku stawił czoła myślom o pracy. Odtrącił je, pewny, że powrócą ze zdwojoną siłą. Z taboretu postawionego na

  • a jednak gówniarze

    - Wiem o tym - odparła spokojnie, gdy Ten od teledysku uprzedził ją, że zaraz ucieknie. - Zawsze tak robiłeś. Powinno było może go to skonsternować, jednak tego

  • obrazek z dnia

    Trzydzieści pięć (albo coś koło tego) osób siedzi w niekoniecznie przestronnej sali. Rozmawiają po angielsku. Są głośni. Drażnią faceta, który po prostu chce pr