Blog > Komentarze do wpisu

mali i nieduzi

O osiemnastej wrócił do domu z Korony, gdzie wokół budki otwartej na powrót po trzydziestu chyba latach, na leżakach z logiem piwa, którego tam nie sprzedają, rozsiadło się kilkanaście osób. O tak, choć to zupełnie nie po drodze dokądkolwiek. Wystarczyło lekko pchnąć to miejsce by ożyło.


Niżej, wśród chaszczy, w wykarczowanym pasie, łucznicy ładowali do tarcz bezpiecznie osłoniętych od tyłu stosami opon powiązanych ziemią. Wkurzeni, bo jakaś szuja znów przyszła skorzystać nielegalnie z ich strzelnicy, spotwarzyła ją wiatrówką a potem zdemolowała ile mogła. Temu od teledysku trudno było w tej sytuacji pomyśleć pozytywnie o ludziach. Zwłaszcza, że rano wezwał go szef by opowiedzieć o kolejnym anonimowym donosie na firmę, z którą współpracują. "Kurwa, anonimowe donosy" - dudniło w głowie Totowi. - "Jak w smutnej bajce z zamierzchłych upodlonych czasów o tym, jacy jesteśmy mali."


Łucznicy strzelali, telewizja kręciła, sympatyczny ratownik medyczny opowiadał o swojej pasji przygotowywania się do ucieczki i przetrwania. "Czyli w przypadku katastrofy jesteście tak dobrze zorganizowani, że bylibyście w stanie pomóc?" - emocjonowała się dziennikarka. Długowłosy łucznik z uśmiechem rozwiał jej wątpliwości. "W razie katastrofy będziemy ratować samych siebie. Każdy może liczyć tylko na siebie."

Ten od teledysku wrócił stamtąd o osiemnastej. Nakarmił psa. Przejrzał książki, których nie powinien był kupować tego dnia. Ugotował pierogi, przepił je piwem i zerknął na pięćdziesięcioletni zegarek, który kupił rok wcześniej w Macedonii od niemłodego zegarmistrza z ochotą wspominającego, że kiedyś, w młodości, mieszkał przez chwilę w Lublinie.

Pięć godzin - pomyślał. - Zostało mi jakieś pięć godzin do końca tego dnia.

środa, 06 czerwca 2018, tenodteledysku

Polecane wpisy

  • zwyczajnie

    Są takie dni, kiedy Ten od teledysku budzi się już z tym cichym zmęczeniem, które nie rzuca go od razu na deski, ale uparcie towarzyszy mu od pierwszych kroków.

  • facecki tydzień

    W piątki on zaczyna myśleć, że ma szansę Ci wystarczać. Że nie jest smutnym zawstydzonym sprinterem z przedwczesnym wytryskiem albo tym ogrodnikiem z grabiami z

  • do innych miast

    Być może tego nie wiecie, ale z każdej podróży Ten od teledysku wraca jakby pustszy. Może zostawia jakiś kawałek siebie w odwiedzanych miastach? I ubywa go cora