RSS
poniedziałek, 28 lutego 2011
W żadną inną noc nie wysypia się Ten od teledysku smaczniej niż w tą oddzielającą niedzielę od poniedziałku, w który nie trzeba iść do pracy. Nie ma słodszego snu, niż ten, który może trwać o godzinie, w której zwykle trzeba już zasuwać przełykając pospiesznie przygotowane śniadanie. W wolne poniedziałki zastępują je bogate kanapki, tak przyrządzone, jak i przygotowane spokojnie, z uwagą, nie w okolicach świtu, ale gdy apetyty zdąży już wzrosnąć po przebudzeniu. I nawet zasypia Ten od teledysku inaczej w niedzielę poprzedzającą wolny poniedziałek, niż we wszystkie te pierwsze dni tygodnia, które naznaczyło już fatum powszedniości, myśl o konieczności przedwczesnej pobudki.

A jednak, myśli Ten od teledysku, czy mógłbym spać równie smacznie, gdybym otrzymał hojny spadek, albo wygrał na loterii sumy wystarczające mi na życie bez pracy? Ile radości byłoby w poniedziałkowym śnie, gdyby ów poniedziałek nie został wydarty niewoli nużącego obowiązku? Jeśli jest więc jakiś pożytek z pracy Tego od teledysku (nie licząc umacniania umowy społecznej), to właśnie ten, że niektóre poniedziałki stają się świąteczne a niedziele spokojniejsze. 

A wolny poniedziałek przyczynia się do myślenia o wyjątkach, jako dowodowi, że bunt od czasu do czasu przynosi ukojenie.
13:31, tenodteledysku
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 lutego 2011
Ten od teledysku czytał właśnie artykuł, który znalazł w kociej kuwecie u Szałapacha, gdy zadzwonił do niego kolega z "dawno temu w liceum".
- Pomyślałem, że muszę zadbać o twoje doznania estetyczne - zagaił, a Ten od teledysku pomyślał z nadzieją, że może facet odda mu wreszcie książki. Nic z tego.
- Musisz wyrobić sobie kartę kibica i chodzić ze mną na mecze - kontynuował kolega.
Estetyka i mecze piłki nożnej nie chodzą ze sobą w parze w świecie skojarzeń Tego od teledysku. Oświadczenie kolegi skołowało go więc na tyle, że nie był w stanie wydobyć z siebie nic ponad pomruk, który mógł oznaczać cokolwiek.
Nie zraził tym kolegi.
- Ja już sobie wyrobiłem i nawet wykupiłem karnet na rok - nęcił. Opowiadał coś o sektorach i cenach biletów, a Ten od teledysku podszczypywał się ukradkiem, by nabrać pewności, że nie śni. Nie śnił.
- Stary, tam chodzi mnóstwo lasek! - przeszedł wreszcie do sedna kolega. - I to jakich! Normalnie zgłupiałem. Jakby spędzali na te mecze same modelki!
Wszystko stało się jasne. Ten od teledysku pamięta, że mając lat bodaj trzynaście chodził w niedzielę do kościoła także przede wszystkim po to, by oglądać w nim mniej lub bardziej rozmodlone nastoletnie piękności. Poczuł nawet jakiś rodzaj zadowolenia, że nic się nie zmieniło. A potem uświadomił sobie, że kobiety mają jednak trochę racji. Że oni wszyscy wciąż, nieważne ile mają lat, pozostają chłopcami.
08:24, tenodteledysku
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 lutego 2011
Oglądając pierwszy odcinek piątego sezonu "Skins" Ten od teledysku poczuł, że jego wewnętrzny nastolatek natychmiast zakochuje się w bohaterce (też nastoletniej, dorosłemu Temu od teledysku nie tylko nie wypadałoby okazywać jej takich uczuć, ale wręcz byłoby nie do pomyślenia dla jego poukładanej moralnie osobowości (a w każdym razie tak jej się wydaje)). Tym samym Ten od teledysku dowiedział się o istnieniu swojego wewnętrznego nastolatka. 

Nie zdziwił się. Wszak już od dawna wiedział o swoim wewnętrznym dziecku i swojej wewnętrznej kobiecie. Wewnętrzny nastolatek rozbudził w nim jednak podejrzenia, że podobnych mu wewnętrzniaków może podróżować, na gapę, albo wcale nie, z Tym od teledysku więcej. Spojrzał więc wewnątrz siebie. Jego wewnętrzna histeryczna kobieta natychmiast podniosła krzyk, że w takich warunkach dłużej nie wytrzyma. Czuła i wrażliwa wewnętrzna kobieta Tego od teledysku zaczęła ją natychmiast pocieszać, a energiczna i niezależna odganiała w tym czasie od nich obu wewnętrznego macho Tego od teledysku. Przyglądając im się, Ten od teledysku mógł mieć tylko nadzieję, że jego wewnętrzna nimfomanka spotkała wewnętrznego seksoholika i zajęli się wewnętrznie sobą nawzajem, by nie potęgować zamieszania. Podobnie bezproblemowe było wewnętrzne dziecko opowiadające wewnętrznemu dziadkowi o pragnieniu posiadania tych wszystkich zabawek, których Ten od teledysku w prawdziwym dzieciństwie nie posiadał. Oczywiście robiło tak to grzeczne wewnętrzne dziecko, bo wewnętrzny bachor darł się na wewnętrznego zrzędliwego dziadka, ten nadawał na wewnętrzną babkę, a ona wznosiła oczy ku wewnętrznemu niebu, na którym może latały wewnętrzne ptaki, a może zbierały się wewnętrzne chmury.

W całym tym zamieszaniu zewnętrzne życie Tego od teledysku wydało się miłe a spokojne, a zewnętrzny świat okazał się cichy. Ten od teledysku uśmiechnąłby się więc z ukontentowaniem, gdyby tylko wiedział jak zamknąć uszy na wewnętrzne krzyki, lamenty i postulaty. Oraz na jęki i posapywania, oczywiście.
14:27, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »