RSS
poniedziałek, 28 marca 2011
A podróż wyglądała tak:
Po pierwsze za oknem było bardzo równo i aż prawie trudno było poznać ruch przez te wszystkie równiny. Gdyby nie zmieniały się układy drzew i (mimo wszystko) kształty i rozmieszczenia domów, równie dobrze można by uznać, że wiozący Tego od teledysku pociąg stał w miejscu. Niemniej, choć Ten od teledysku nieco się tym zdziwił, równinne krajobrazy spodobały mu się. I błyski rozświetlanych pni drzew, gdy pociąg wjeżdżał w las i cienie drzew, gdy las był daleko, i ni to srebrne ni to białe jasności mokradeł wychylających się spod pól i łąk. Jakoś tak się złożyło, że podróż, tak tam jak i z powrotem była bardzo jasna, choć dni pomiędzy dwoma przejazdami wolały chmurnieć.

Po drugie kolej doprawdy nie powinna aż tak testować poczucia humoru swoich pasażerów umieszczając w toalecie napis brzmiący jakoś tak: "pasażerze, zostaw toaletę w takim stanie, w jaki chciałbyś ją zastać". Naprawdę? Temu od teledysku przyszło, na ten przykład, wymalować przedziałową toaletę w kwiaty i słonie, ale ktoś mógłby pomyśleć o namalowaniu potworów.

Po trzecie rozmawianie z współpasażerami robi ludziom dobrze. Na różne sposoby.

Po czwarte powrót do domu też robi ludziom dobrze. Choćby po najwspanialszej podróży.

Po piąte myśl o powrocie do pracy nie robi ludziom dobrze.

Po szóste podróż nie musi kończyć się po przekroczeniu progu. I nawet nie chodzi o tą chwilę zawahania przed włożeniem klucza do drzwi.

Po ostanie - podróże nie kształcą. A w każdym razie nie tylko. Podróże wzbudzają w nas wahania i niepokoje co do nas samych w chwilach, których nie podróżujemy. 

22:26, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 marca 2011
Ten od teledysku popijał wino i zerkał na smukłą kelnerkę błyszczącą równo spiętymi włosami w kolorze jasnej miedzi. Po drugiej stronie stolika młody, utalentowany pisarz opowiadał Temu od teledysku jak niesamowicie podziwia innego młodego pisarza, który z każdym zdaniem zdaje się pisać coraz lepiej, coraz piękniej, coraz harmonijniej, krótko mówiąc tak, jak rozmówca Tego od teledysku pisać nigdy nie ma nadziei. Nie wyglądał na zagniewanego, ani zakłopotanego, tak jak nie jest zagniewany ani zakłopotany Ten od teledysku, gdy myśli, że sam nigdy nie będzie pisał tak, jak jego rozmówca. Obaj stwierdzali jedynie fakt czyjegoś talentu i cieszyli się nim kiwając wyraziście głowami, bo głowy zwykle kiwają się zamaszyściej przy winie.

Podoba mi się to. Podoba mi się to, że mogli tak siedzieć i rozmawiać o cudzych talentach i wspaniałościach, zupełnie bez gniewu, zakłopotania, czy zawiści. Że po prostu cieszyli się cudzymi talentami.

Aczkolwiek Ten od teledysku zastanawia się czasem nad granicami akceptacji siebie. Trzeba uważać, by nie przekroczyć tej granicy, za którą akceptacja staje się już tylko kapitulacją. 
14:21, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »