RSS
poniedziałek, 30 maja 2011
Mimo wszystko można poczuć się zdziwionym, gdy zobaczy się siebie poprzez kogoś innego. A przecież to najczęstszy sposób, na jaki spotykamy samych siebie. Może więc nie o metodę tu chodzi, lecz o przedmiot poznania? 

To miał być inny wpis. Pierwotnie traktował o gapieniu się przez okno akademii sztuk pięknych, nocą z piątku na sobotę. O tym, jak za plecami gapiących się trwał radosny gwar, jak wybijały się nieliczne rozświetlone okna w ciemnym mieście i jak dobrze jest czasem tak się zagapić na nocne miasto z gwarem za plecami i ciepłym kobiecym ramieniem wtulonym w ten sam parapet.
Nieznana inteligencja blogowa udaremniła ten zamiar. Wpis został wysłany w blogową przestrzeń i zniknął w jej czeluściach. Może coś żyje tam i żywi się wpisami? Połyka je, a my, jeśli nie zrobimy kopii zapasowych, nigdy już ich nie spotykamy? Nawet podobnie zapisane słowa nie są już te same, choćby niosły zbliżoną treść i w zbliżony sposób oddawały ducha jakiegoś czasu, czy wydarzenia. Świat opisywany ponownie to świat ponownie oglądany - inne już rozbłyskują komórki w naszych mózgach, inaczej grają w nich impulsy elektryczne. Przecież czasem wystarczy byle rozbłysk światła, mgnienie na oślepionej źrenicy, by świat zobaczyć, poczuć, poznać i w końcu opisać sobie inaczej.

W sobotę Ten od teledysku jeszcze trochę żył minioną nocą. Jeszcze nie wystygły wrażenia. W niedzielę konsekwencją gapienia się przez okno, picia barbarzyńskich drinków i spacerów, czy to po akademickich korytarzach, czy brzegiem rzeki w kierunku domu, było tylko przeszukiwanie dysków w poszukiwaniu zdjęć z ubiegłego roku. Wymyślił kilka pretekstów dla tego zajęcia i spędził ponad godzinę na segregowaniu obrazków z ubiegłorocznego imprezowania.

Nad jednym się zatrzymał. 
Przedstawia ono mężczyznę w kraciastej koszuli, na tle drzew, białego nieba i zarysu fortu z czerwonej cegły. Biel nieba wynika ze statkowania się świtu, fort zbudowali Austriacy, nic zaskakującego w niebie i forcie. To mężczyzna zaskoczył Tego od teledysku.
Nie powinno go tam być. Przecież Ten od teledysku pamiętał dobrze, że tamtego wieczoru wyskoczyli na piwo, w knajpach i nad rzeką i później na wzgórzu i drugim wzgórzu, z kumplem z liceum, z Rudym. A Rudy jest chudy jak ułamek przecinka, ma twarz tak delikatną, że prawie dziewczęcą (dlatego wciąż podrywali go pijani faceci), ma długie, rude kręcone włosy. W niczym prawie nie przypomina tego zaokrąglonego faceta, wprawdzie rudego, ale z zakolami, który wepchał się na jego miejsce na zdjęciu.
No, może chichoczą podobnie.

To nie powinno zaskakiwać. A jednak wciąż świat przyłapuje na zdziwieniu Tego od teledysku, gdy wpatruje się on w cudze zdjęcia i znajduje na nich własną dorosłość.

09:31, tenodteledysku
Link Komentarze (2) »
środa, 25 maja 2011
Całkiem sporo początków składa się na nas wszystkich. I chyba raczej rzadko je zauważamy. Zwykle należą do rzeczy przegapianych, jak większość wschodów i zachodów słońca, nieistniejące głoski pochodzące od litery "a", wymawiane od czasu do czasu oraz zakochania tych wszystkich nieśmiałych ludzi, którzy nie odważyli się nam o nich wyznać.
To właśnie jeden z takich początków. Może być na dobre, albo na złe, może prowadzić donikąd, albo w którymś z właściwych kierunków.
Tak więc, gdzieś, kiedyś to się zaczyna. Zauważamy to wcześnie, albo późno. Poświęcamy temu uwagę, albo nie, spisujemy się, albo nie spisujemy. W zadziwiająco wielu momentach wykonujemy gesty, z których większość też byśmy poprzegapiali, gdyby ludzie nie zwrócili nam na nie uwagi.

A potem, któregoś dnia, zdziwienie może przyjść do nas na przykład pod postacią pijaniusieńkiego kuzyna, jak stało się to udziałem Tego od teledysku.

Kuzyn opadł na łóżko, zapytał o ewentualną wódkę i nie zdziwił się, gdy usłyszał, że to nie wieczór na taki poczęstunek. 
- Te twoje bajki i te gry, które dla nas robiłeś, kiedy byłem mały - powiedział niespodziewanie. - Pewnie nie wiesz jak bardzo mnie ukształtowały.

To zaczepia się o nas jak delikatne, lekuchne nasionko. I ani nie zauważamy, jak porasta nas cały las rozmaitych, na dobre i niedobre, odpowiedzialności.
22:04, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »