RSS
niedziela, 26 czerwca 2011
Któregoś dnia możesz pomyśleć: "a gdyby tak zakopać się w jakimś bunkrze, twierdzy, dziupli? Gdyby po prostu nie wychodzić z domu? Pracować za pośrednictwem internetu, jeść to, co przywiozą wysłannicy dziesiątków jadłodajni i nawet za okno gapić się coraz rzadziej? Co jest w świecie takiego, czego nie mógłbym sobie wyobrazić, albo co takiego jest we mnie, czego świat już by nie miał?"

Któregoś dnia możesz po prostu usiąść i siedzieć już tak na zawsze, jak starzy ludzie w dawnych wsiach, wysadzani na ławy przed chałupami, wpatrujący się w świat, który trudno pojąć - to mogła być przeszłość, ta lepsza, bo sięgająca poza ławy, a może przyszłość, ta lepsza, bo sięgająca jeszcze dalej, albo teraźniejszość, ta tutaj, bierna, spokojna, gasnąca. Bywa coś kojąco kuszącego w myśli, by po prostu sobie usiąść.

Szałapach gapi się przez okno, na ten świat, który jednak przewyższa wyobraźnię i który mimo wszystko oczekuje od Szałapacha czegoś, czego nie może mu dać nikt inny.

A w każdym razie miło tak pomyśleć.
20:14, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 czerwca 2011
Stosy obrazów zalegają pozamykane w albumach, w pamięciach komputerów i biologicznych nośnikach wspomnień u nas i u ludzi, którzy nas znają. Czasem przemykamy w pamięci kogoś, komu tylko podaliśmy rękę, albo do kogo zagadaliśmy przy okazji. Wyraźniejsi może jesteśmy w pamięci tych, którzy podglądali nas zdziwieni tu i ówdzie, gdy wyczynialiśmy jakieś błazenady, albo gdy działo się coś niezwykłego, na czego tle przemknęliśmy tak wyraźnie, że obserwator niewytłumaczalnym kaprysem umysłu zapamiętał właśnie nas. 

Ci z nas, którzy, jak Ten od teledysku, mieszkają w miastach, po których uganiają się uzbrojeni po zęby w utrwalacze wspomnień turyści, zamieszkują tysiące, a może nawet dziesiątki tysięcy zdjęć, bagatelizowani na tle tych samych kilkunastu zabytków. 
To wszystko my, ważni i nieważni, dla nas i dla innych, zauważani, bądź pomijani. To co nas cieszy i to co mogłoby nas zawstydzać, skoro już raz zaistniało, w jakiś sposób jest i może zawsze już będzie.

Są jeszcze i inne cienie, nie mniej, a może nawet bardziej znaczące.

Wszystkie te góry, na które się nie wspięliśmy, kobiety, z którymi nie spaliśmy, miasta, których nie odwiedziliśmy, kwiaty, których nie ofiarowaliśmy, spektakle, których nie obejrzeliśmy. Ale i krzywdy, których nie wyrządziliśmy.

To wszystko też my. Wszystko, co zaniechał Ten od teledysku, wszystko na co się nie poważył, a nawet i to, czego nie zrobił, bo nawet nie pomyślałby, że by mógł, też składa się na niego teraz, słonecznej niedzieli, nad rzeką; tu i później i wszędzie. To, czego nie było, także go czyni.
11:12, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »