RSS
wtorek, 06 czerwca 2017

Trzydzieści pięć (albo coś koło tego) osób siedzi w niekoniecznie przestronnej sali. Rozmawiają po angielsku. Są głośni. Drażnią faceta, który po prostu chce pracować. Nakłada słuchawki na uszy, a gdy wychodzi z pokoju śmieje się. Bagatelizuje. A w jedynej toalecie z każdą chwilą coraz bardziej psuje się spłuczka. Ludzi w sali trochę drażni ciasnota, trochę jedyna toaleta, trochę lunch, który mógłby być lepszy. Trochę drażni ich fakt, że szkolenie naprawdę potrwa do osiemnastej, podczas gdy sądzili, że to tylko taki zapis w programie.

 

Ten od teledysku biega, poci się, czuje lewą nerkę bardziej niż by chciał. Też jest rozdrażniony. Stanem konta, wyzwaniem, jakie postawił przed nim kumpel chcący, by Tot wziął kredyt pozwalający mu ratować dom. Tym, że ostatnio śpi po cztery, pięć godzin na dobę, bo całe noce przegaduje z panną, która klnie, obiecuje mu bzykanie stulecia a potem popada w depresję. Tot wie do czego może to zmierzać i broni się przed tym. Ona też wie do czego może to zmierzać. I to sprawia, że Ten od teledysku trochę jej nie ufa. Jak trochę nie ufa kumplowi, który potrzebuje kredytu. Bo przecież siedzieli tydzień wcześniej w knajpce, rozmawiali, kumpel opowiadał o złych rzeczach, jakie go spotkały. I gdyby tylko Ten od teledysku nie wyłapał jego czujnego spojrzenia...

 

Złości, rozczarowanie, nieufność. Dorosłość, jakiej nie chcemy.

21:01, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »