RSS
poniedziałek, 24 października 2011
    Ten od teledysku lubi myśleć o sobie lepiej i głębiej. By tego dokonać ulepsza i ugłębsza obserwacjami i teoriami wszystkie aspekty swojego życia, jakie tylko znajdzie pod ręką.

    Na przykład książki. Można jakąś powieść przeczytać, można się nią ucieszyć, albo zbulwersować. Można się nią wzruszyć, albo i nawet zamyślić nad nią, czemu nie. Można jednak, jak Ten od teledysku, wytresować swój mózg w przekształcaniu każdej literatury w labirynt nieznanych lądów, plątaninę archipelagów skojarzeń, czy to estetycznych, intelektualnych czy emocjonalnych. Odczytywać powieść jako coś więcej. I za tym idzie cała reszta świata. Bo czymś więcej stają się w przetresowanym mózgu Tego od teledysku gry, w które czasem pogrywa, ale i lepienie pierogów, do którego potrafi dorobić sentymentalne skojarzenie i nawet droga do pracy, bo przecież przetresowany mózg nie może się w jej trakcie nie uwikłać w te wszystkie piętrzące się za każdym rogiem konteksty. I choć Ten od teledysku, nawet we własnym przekonaniu, nie staje się od tego lepszym i głębszym człowiekiem, to jego życie i owszem – lepsieje i głębsieje.

    Ten od teledysku nie je zatem po prostu zupy. Pamięta jak bawił się w dzieciństwie udając, że łyżka to okręt podwodny zanurzający się w pomarańczowym oceanie pomidorowej. Dzięki temu proste zupobranie łyżką staje się nie tyle pomostem do przeszłego siebie, co oczywiste od czasu napisania bardzo długiej powieści, ale czymś więcej – staje się świadomością pokładów minień upakowanych w Tym od teledysku na wzór słojów w drzewie. I choć nawet nie pomyśli o Tym ten od teledysku świadomie, to chętnie się tym ponapawa. Dusza mu gęstnieje od lepszości życia, gęba wewnętrzna mu się uśmiecha i wszystko tak trwa aż do przyziemnej konieczności dokonania jakiegoś prostego gestu, który trzeba będzie potem, świadomie, albo nieświadomie, ugłębić.

12:34, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 października 2011
A jeśli stoisz z boku?
Pomyśl o sobie jako o kimś, kto nie rozumie. To prostsze niż się wydaje. Jeśli masz z tym kłopot, pomyśl o złośliwej sąsiadce, o ludziach, którzy już za kilka godzin w zadziwiający, niezrozumiały sposób zakreślą kratki na kartkach, które Ty oznaczysz  zupełnie inaczej. Pomyśl o Einsteinie rzucającym koślawy uśmiech neutrinom i garści kości w dłoni Boga. 
Jeśli stoisz z boku, dysponujesz łagodną potęgą obserwatora. Jesteś kimś więcej, niż miara oparta o rozpad atomu węgla, ale kimś mniej niż drgnienie poruszające lawinę. 
Jeśli stoisz z boku, dana Ci jest moc życzliwej ironii, grozy dystansu i cudu pozoru obiektywizmu. To całkiem pokaźny zbiór wygodnych oparć.
Ale - jeśli stoisz z boku? Na ile możesz oceniać zyski i straty ludzi, którzy są mniej bliscy, niż mogliby być?

Pieszczoch ma już swoje zdanie o Perełce, który od co najmniej dwóch lat nie przychodzi na spotkania. Nie przysłał choćby smsa na rocznicę ślubu, na którym był świadkiem. Nie wysłał życzeń na święta. Tak, jakby nie było Perełki.
Ojcu nie wyraża zdania na ten temat. Ten od teledysku dzwoni do Perełki i wysyła mu zawiadomienia o kolejnych imprezach.

A jeśli stoisz z boku?
Jeśli wydaje Ci się, że rozumiesz każdego z nich? Może to tchórzostwo? Może powinieneś zająć stanowisko? Może to, co widzisz i interpretujesz to tylko fasada? Nie wyjdziesz poza nią, jeśli unikasz zaangażowania? Co możesz wiedzieć o zaangażowaniach Perełki, gniewie Pieszczocha i doświadczeniu Ojcu, jeśli nie ma Cię w żadnym z nich?

Ten od teledysku nie odwraca się, gdy odjeżdżają jego przyjaciele. Sądzi, że nie powinien wymagać wyrzeczeń od jak zwykle nieobecnego Perełki. Sądzi też jednak, że tamten nie powinien wyrzekać się urody pożegnań, uroku tej chwili, gdy przekroczyli rzekę, uwodzicielskiego momentu wkroczenia do knajpy, w której właśnie gromada mężczyzn i kobiet, wśród których przeważają brunetki, tańczy. 
- Czego wam trzeba? - zapyta barman.
- Trzy sajderki i coś na ząb - odpowie Ten od teledysku.
- Mam goździki i ibucośtam - odpowie barman, a Ojcu, Pieszczoch i Ten od teledysku zaniosą się radosnym śmiechem, bo przecież Ten od teledysku pytał o ciastka.

Jeśli stoisz z boku, może ocenisz to inaczej. Powiesz: "istnieją zobowiązania, których nie są w stanie ocenić nawet inni mężowie i ojcowie. Bo każdy ma inne życie."
Prawdopodobnie masz rację.
Ale jeśli nie stoisz z boku, jeśli Twój obiektywizm to tylko jedna z zabawnych opcji, jeśli wiesz, że każda biografia to warkocz barw a nie prosta ponabijana regularnymi przystankami, wtedy możesz się zawahać. 

Pomyśl, jeśli stoisz z boku, jeśli chcesz tak stanąć, jeśli dążysz do ujrzenia całego krajobrazu kontekstów siebie, być może potkniesz się o brak emocji, wybój spojrzenia z samego środka, niedoskonałość zaangażowania. 

Zawsze jest tak samo. Chcemy być mądrzy i rozważni. Chcemy uniknąć tej chwili zażenowania zza kilku lat, tego momentu, kiedy już znamy konsekwencje. Chcemy ogłosić, że się nie myliliśmy, bądź przemilczeć oczywiste po niewczasie pomyłki.

Ten od teledysku, Pieszczoch i Ojcu zaraz zamówią kolejne piwo, a barmanka, która nie jest tak naprawdę kuzynką Tego od teledysku, poda im je, choć bar powinien być już zamknięty. Nic nie będzie jasne i oczywiste.

Gdybyś stał z boku, ocena byłaby prostsza. Ale czy trafniejsza?
03:22, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »