RSS
niedziela, 15 kwietnia 2012
- Tędy biegłem - oznajmił ojciec Tego od teledysku. - Zgubiłem rękawiczki. To była zima, a ja zgubiłem rękawiczki i bałem się wracać do domu.

Siedzą w taksówce, za którą zapłaci Ten od teledysku. To nic nadzwyczajnego, a jednak jest pewna ostateczność w tym, że dziecko płaci za przejazd rodziców. Niby wszystko, co miało się zmienić, zmieniło się już dawno temu, a jednak istnieją drobiazgi dodatkowo przybijające nas do czasu.

- Była zima, a ja zgubiłem rękawiczki i biegłem do domu, choć bałem się do niego wracać - wspomina ojciec patrząc na świat, którego nie widzi nikt, poza nim. Dawno już minęli okolice domu jego dzieciństwa, ale szyby taksówki pokryła od wewnątrz para a od zewnątrz zalały je krople deszczu, toteż nietrudno się pogubić. Zresztą, teraźniejsza rzeczywistość nie ma znaczenia. 

Temu od teledysku przychodzi do głowy bardzo nieoryginalna myśl o indywidualnych miastach, o tym, że każdy z nas ma własne ich mapy. Ktoś inny napisał to już wcześniej, lepiej, trafniej i dosadniej i Ten od teledysku wie o tym. Wie jednak, że jeśli nie powtórzy myśli wzbudzonych wspomnieniami ojca, stanie się o coś uboższy; niechby nawet o banał.

"Nie zobaczycie mojego miasta - myśli Ten od teledysku. - Nie zobaczycie mojego życia. A ja nie zdołam wam o nim opowiedzieć."
02:55, tenodteledysku
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 marca 2012
Jaka szkoda, - napisał na G+ Tenodteledysku podczas niespodziewanej porannej rozmowy, gdy daleka znajoma z miasta leżącego za wieloma zlikwidowanymi połączeniami kolejowymi zagadała o zespole, którego już nie ma - że gdy chodziłem do liceum i kochałem się w tych wszystkich pięknych dziewczynach nie istniały jeszcze komórki z aparatami fotograficznymi, szybkimi i wygodnymi i tymi ogromnymi pamięciami potrafiącymi pomieścić setki zdjęć o potężnych rozdzielczościach. Miałbym tysiące zdjęć tych wszystkich wspaniałych dziewczyn, których twarzy i imion w większości już nie pamiętam. 

Wieczorem pomyślał: "jak to dobrze, że w czasach, gdy chodziłem do liceum nie było tych wszystkich komórek z tymi wszystkimi aparatami i pojemnymi pamięciami zdolnymi zmieścić i z pół mojego życia. Wyświetlałbym je sobie bez końca w wieczory takie, jak ten, gdy zmiana ciśnienia, albo może skok temperatury, jakieś przegapione wydarzenie ciśnięte prosto w moją podświadomość, albo urywek niewłaściwej melodii zagrały na moich emocjach. Wyświetlałbym sobie zdjęcia dziewczyn, których już nie ma, wywołując duchy. A jak powiedziała mi kiedyś ta seksowna egzorcystka, lepiej nie wywoływać duchów, żadna spodziewana korzyść nie jest warta tego ryzyka."

I uśmiechnęła się do Tegoodteledysku w sposób, jak mu się wydawało szczególny, dowodząc, że rzeczywiście jest telepatką. Bo siedząc w jej pokoju, popijając herbatę i słuchając opowieści o cudach, Tenodteledysku ani razu nie pomyślał o duchach. Przeciwnie, miał wściekle cielesne myśli. Takie, które mogłyby wywołać ów szczególny uśmiech u kobiety, która by je poznała.

Telepatki nie powinny być tak atrakcyjne, to nieuczciwe. I tą konstatacją skończymy na dziś.
21:12, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lutego 2012
A było to tak

Ten od teledysku nie przejmował się narzekaniami gazet, rozgłośni radiowych, telewizji, internetu a nawet wszystkich tych ludzi, którzy przekraczając próg budynku, w którym pracowali zadzierali głowy w górę i wydawali nieżyczliwe pomruki bądź okrzyki. Ignorując ich wszystkich ruszył wesoło do piekarni, w której nie pracuje już ta prześliczna dziewczyna, a szkoda, i cieszył się śniegiem sypiącym się z nieba jak w bajce. Media donosiły o rozmaitych zawiejach, ale miasto Tego od teledysku dopadł śnieg prószący uparcie, lecz łagodnie. Oczywiście, i on odkładał się w zaspy, męczył kierowców i przechodniów zaopatrzonych w niewłaściwe obuwie, nie tworzył jednak wściekłej zawiei buchającej ostrymi kawałkami śniegu w twarze i złośliwie wsypującej drażniące kawałki lodu za kołnierze. Nic z tych rzeczy. Tego dnia śnieg opadał łagodnie, miarowo, drobnymi lekkimi płatkami, które długo tańczyły na kapryśnych zawirowaniach powietrza, nim opadły na ziemię.

Kupiwszy chleb Ten od Teledysku powędrował niemal pustymi plantami i dalej ulicą, na której tego dnia nie tłoczyli się ludzie. Przeszedł przez most nad mniej niż kilka dni wcześniej zamarzniętą rzeką i trafił wreszcie do upatrzonego sklepu, także słabiej niż zazwyczaj zapełnionego klientami. Wybrał te towary, które zaplanował kupić i zmierzał do kasy, kiedy ktoś nagle chwycił rękaw jego kurtki i potrząsnął nim. Odwrócił się, by zobaczyć czubek dziewczęcego, a właściwie już kobiecego  nosa wystający zza zasłony wysoko postawionego kołnierza i futrzanej srebrnej czapy. Rozpoznał ów koniuszek nosa szybko, tak mu się w każdym razie wydawało potem. I gdy właścicielka nosa i czapy wymawiała pytającym tonem jego imię i nazwisko, wiedział już kim była, choć nie rozpoznał jej głosu. 

Prawie nie widział jej twarzy, tylko ten nos i białe zęby prężące się równo w wąskiej szczęce. Cała dziewczyna wydała mu się drobniejsza niż pamiętał. Opowiadała, że mieszka teraz w pobliżu, w dawnym mieszkaniu dziadka, a on próbował odnaleźć jej włosy pod całą tą zbroją, bo wydawało mu się, że nie były już jasne.

"No dobrze, zmykaj już, nie będę cię tu przetrzymywać" - powiedziała chwilę po tym, jak dostrzegł wreszcie ciemne końcówki włosów niegdyś naturalnej blondynki. Odmruczał w pożegnaniu, że skoro są sąsiadami będą się zapewne widywać częściej i odszedł jak głupi, nie odwracając się ani razu.

Dopiero kilka godzin później, oglądając walentynkowy odcinek popularnego sitcomu, uświadomił sobie, że chyba miała dziś urodziny ta jego dziewczyna z liceum, a on nie wykorzystał najlepszej pod zachmurzonym niebem okazji, by sobie o nich przypomnieć.
22:13, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 stycznia 2012
Jak okazać emocje?

Szałapach widzi siebie miotającego się po pokoju. Jaśnieje pomimo oporu chmur, niemniej wciąż panuje półmrok i Szałapach jest tylko ciemną plamą ruchu miotającą się w ciasnym wnętrzu. Krzyczy. Zrzuca z półek książki i porzucone "na chwilę" drobiazgi, którymi miota wściekle po wzbierających światłem poranka ścianach. Chwyta monitor z biurka i miażdży go, najpierw ciskając nim o podłogę, potem skacząc po nim. Porywa doniczki z parapetu i daremnie próbuje strzaskać nimi plastikowe okno. Zrywa półki, łamie blat biurka i grzmoci krzesłem o ścianę póki nie trzaśnie jego oparcie i nie połamią się nogi. Wtedy rzuca się na podłogę i tarza po niej nie przestając wrzeszczeć. Podrywa się, chwyta ścian i zrywa z nich tapetę. Gdyby mógł, rozdarłby ścianę gołymi rękami.
Wszystko w nim jest rykiem.

Jest tak i nie jest. Wszystko to naprawdę dzieje się w Szałapachu, choć równocześnie siedzi on na wersalce oczyszczonej chwilę przedtem z pościeli i złożonej łagodnie. Szałapach gapi się na półkę naprzeciw spokojny, że nic się na niej nie dzieje i nie stanie. Trwa tak dobrych kilka minut, może ciut dłużej. Prawie nie oddycha.

Wreszcie unosi dłoń i przygląda się jej zdziwiony, że potrafiłby dotknąć nią kogoś.
08:09, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 grudnia 2011
Oto jak wygląda dobra zapowiedź na nadchodzący rok.
Ten od teledysku ma dwa telefony. Dzięki temu Ojcu i Pieszczoch, niezależnie od siebie, mogli dodzwonić się do niego z życzeniami co do sekundy w tym samym momencie. 
20:28, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 grudnia 2011
Naprawdę dobra muzyka (obraz, książka, film, właściwa kobieta) to ta, wobec której robi nam się wstyd za wszystko, co w życiu spieprzyliśmy.
21:38, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 grudnia 2011
To wcale nie działo się w Święta, ale przecież noc zapadała wtedy szybko i padał śnieg. Panowała więc mroźnie zima, tych niemało, ale też nie jakoś bardzo wiele lat temu, gdy Ten od teledysku robił się bledszy i bledszy na twarzy, kiedy siedząc w maleńkim pokoiku dowiadywał się, że taki jeden facet uznał niespodziewanie, że jednak nie wsiądzie tego dnia do autobusu i nie przyjedzie do miasta. Nie uznał przy tym za stosowne, by powiadomić o tym Tego od teledysku. Dopiero, gdy Tot sam do niego zadzwonił, przyznał się, że zmienił z danie.

Tego dnia nie odchodził już żaden inny autobus do miasta Tego od teledysku.

Nagranie zaczynało się za około trzy godziny. Bardzo starannie zaplanowane nagranie które powinno przebiegać wedle dokładnie rozpisanego scenariusza.

Jak na złość, właśnie, dopiero co, zmieniła się szefowa. Z poprzednią dałoby się porozmawiać. Nowa, nie tylko nie miała pojęcia o robocie, ale przejawiała skłonność do wpadania w histerię, gdy temperatura spadała o jeden stopień, albo gość stawiał w swojej wypowiedzi przecinek w innym miejscu, niż zaplanowano.

Za oknem robiło się coraz ciemniej i wzmagała się śnieżyca.

Oto, co zrobili.

Wspólnie z Pieszczochem przekonali faceta (od jednej z wielu profesji nazwijmy go Cyrkowcem), że powinien jednak zmienić zdanie ponownie. Następnie przekonali taksówkarza, że zapłacą mu za nadzwyczajnie długi kurs.
Ojcu wziął na siebie mylenie tropów przed szefową.

Cyrkowiec wsiadł do samochodu, pojechał. To działo się parę lat temu, dlatego Cyrkowiec nie miał komórki. Na szczęście miał ją taksiarz. Kiedy nie dzwonił do niego Ten od teledysku, który musiał czuwać także nad grupą innych gości, taksiarzem kierowali Pieszczoch i Perełka. Ojcu trzymał z dala od nich wszystkich szefową.

Na jakieś pół godziny przed dotarciem na przedmieścia taksiarzowi padła komórka.

Szefowa zaczęła coś podejrzewać, Cyrkowiec miał już spore opóźnienie. Ojcu wytłumaczył jej, że przez tę przeklętą śnieżycę są wściekłe korki na trasie.
Ten od teledysku zajmował się gromadą innych gości. Poukładał ich jakoś i wrócił do ciasnego pokoiku, by dowiedzieć się, że Perełka wziął taksówkę i pojechał na przedmieścia łowić Cyrkowca.

Oto, co robił Perełka.
Zaczaił się na jedynej rozsądnej trasie. Wiedział jakiej marki jest taksówka i jakiego koloru. Gęsta śnieżyca trochę przeszkadzała mu w wypatrywaniu samochodu, dlatego bywało, że się mylił. Raz był już tak pewien swego, że kazał taksiarzowi ścigać jakiś samochód, a gdy się z nim zrównał, wychylił się przez okno i zaczął tłuc w dach tamtego, żeby się zatrzymał. Wszyscy prócz Perełki byli przerażeni. Perełka śmiał się, gdy opowiadał o ich minach.

Wszystko skończyło się dobrze. Perełka wprawdzie nie znalazł Cyrkowca, ale Cyrkowiec znalazł drogę i został gwiazdą. Szefowa nigdy nie dowiedziała się jak bardzo wodził ją za nos Ojcu. Pieszczoch dorzucił się Temu od teledysku do rachunku za taksówkę. Ten od teledysku postawił im wszystkim wiele piw.

To nie działo się w Święta, choć dni były wtedy bardzo krótkie i śnieżyca spadła na miasto. Jednak w Święta zwykle przypominamy sobie o ludziach i Ten od teledysku przypomniał sobie właśnie tamtą historię i wydała mu się nadzwyczaj świąteczną. Bo właśnie wtedy byli we czterech bardzo razem. Śmiali się i poklepywali po plecach. Zupełnie, jak podczas Świąt.
09:26, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 grudnia 2011
Szałapach przydreptał hen, aż do mieszkania Tego od teledysku, by na chwilę (posiadanie oficjalnej narzeczonej wiąże się i z przynależnością do niej, jej potrzeb a nawet - czasem - kaprysów) postać w progu i zwyczajnie pogapić się na człowieka, którego nie nazwał nigdy "przyjacielem", a potem, prędko, nim tamten jakoś się zachowa, powiedzieć:

- Pewnie zaraz będzie naokoło ciebie mnóstwo rodziny, pewnie odbierasz maile i smsy, a kto wie, może nawet i telefony. Może nawet ktoś niedzisiejszy przysłał ci pocztówkę. Nie ma czasu na wiele słów w tym zamieszaniu. Więc powiem ci tylko, że święta to czas, kiedy przypominasz sobie o tych, których zwykle nie pamiętasz i pamiętasz o tych, których zwykle nie widujesz. Pamiętam o tobie, chłopie.

I odszedł jakby nigdy nic.
12:45, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Ten od teledysku nie zauważa tak wielu rzeczy, że gdyby przyszło je spisać, żywotów wielu kronikarzy nie starczyłoby na nic innego. Zamknięci w twierdzy o solidnych murach strzeżonych przez poważnych zbrojnych skupionych na nie przepuszczaniu niczego, co nie miałoby związku z nieuwagą Tego od teledysku, skrobaliby poczciwie piórami po niekończących się zwojach. Trudno ocenić, czy ich życie miałoby jakikolwiek obiektywny sens, można jednak wyobrazić sobie, że z pewnością odnaleźliby go w pracy. Szczęśliwie oszczędzono im tego. Jeżeli istnieje przeznaczenie najpewniej notują co innego.

Przytłaczającą większość rzeczy Ten od teledysku przegapia nieświadomie, są jednak i takie, których nie zauważa z starannie wypracowaną premedytacją. Gdyby skakały na niego z nieba, uchylałby się przed nimi. Gdyby świadomość ich istnienia wystrzeliwywaliby weń snajperzy, chowałby się przed nimi po naprędce wykopywanych okopach. Uważa najwyraźniej, że ignorancja potrafi być błogosławieństwem i siłą, choć przecież na co dzień stara się dowiadywać jak najwięcej. Cóż, jak widać może unikać także uświadomienia sobie nawet tego.

Pociesza go, że nie jest sam. Codziennie zasuwa chodnikiem zapełnionym tabunami podobnych mu ślepców z dumą ignorujących mnóstwo tych rzeczy, które dla niego są tak oczywiste i koniecznie. Jakby cały świat był jedną wielką kopalnią wiedzy, przez którą wykopujemy - każdy własne - sztolnie.
08:38, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 listopada 2011
Opowiadamy w kółko te same historie. O upadku do studni, z dna której było widać gwiazdy w biały dzień, o stoczeniu się w uschły krzak ostrężyny kłujący tak boleśnie, że aż człowiek bał się ruszyć, o zabawie z dwoma małymi lwami i nieco większym tygrysem, który miał ich serdecznie dość, o utracie dziewictwa na wulkanie i spojrzeniu w oczy lisowi. O upadku z dachu, o ucieczce przed dzikiem, o zupełnie zwyczajnym spotkaniu, które nie przerodziło się w nic nadzwyczajnego, ale z jakiejś przyczyny utkwiło w pamięci, o kilku wspólnych wyprawach albo o jedynej wspólnej wyprawie. O niezdobytym szczycie, o lęku przed powodzią, o wszystkich wspólnie przeżytych chwilach, których znaczenie rośnie z każdą opowieścią.

Opowiadamy sobie w kółko te same historie. Spotykamy się z tymi samymi znajomymi i opowiadamy sobie to samo bez końca.
Jakbyśmy mieli w końcu opowiedzieć sobie siebie takimi, jakimi chcielibyśmy się pamiętać, czy byliśmy tacy czy nie.

Koniec końców magia zadziała.
21:18, tenodteledysku
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21