RSS
środa, 15 lutego 2012
A było to tak

Ten od teledysku nie przejmował się narzekaniami gazet, rozgłośni radiowych, telewizji, internetu a nawet wszystkich tych ludzi, którzy przekraczając próg budynku, w którym pracowali zadzierali głowy w górę i wydawali nieżyczliwe pomruki bądź okrzyki. Ignorując ich wszystkich ruszył wesoło do piekarni, w której nie pracuje już ta prześliczna dziewczyna, a szkoda, i cieszył się śniegiem sypiącym się z nieba jak w bajce. Media donosiły o rozmaitych zawiejach, ale miasto Tego od teledysku dopadł śnieg prószący uparcie, lecz łagodnie. Oczywiście, i on odkładał się w zaspy, męczył kierowców i przechodniów zaopatrzonych w niewłaściwe obuwie, nie tworzył jednak wściekłej zawiei buchającej ostrymi kawałkami śniegu w twarze i złośliwie wsypującej drażniące kawałki lodu za kołnierze. Nic z tych rzeczy. Tego dnia śnieg opadał łagodnie, miarowo, drobnymi lekkimi płatkami, które długo tańczyły na kapryśnych zawirowaniach powietrza, nim opadły na ziemię.

Kupiwszy chleb Ten od Teledysku powędrował niemal pustymi plantami i dalej ulicą, na której tego dnia nie tłoczyli się ludzie. Przeszedł przez most nad mniej niż kilka dni wcześniej zamarzniętą rzeką i trafił wreszcie do upatrzonego sklepu, także słabiej niż zazwyczaj zapełnionego klientami. Wybrał te towary, które zaplanował kupić i zmierzał do kasy, kiedy ktoś nagle chwycił rękaw jego kurtki i potrząsnął nim. Odwrócił się, by zobaczyć czubek dziewczęcego, a właściwie już kobiecego  nosa wystający zza zasłony wysoko postawionego kołnierza i futrzanej srebrnej czapy. Rozpoznał ów koniuszek nosa szybko, tak mu się w każdym razie wydawało potem. I gdy właścicielka nosa i czapy wymawiała pytającym tonem jego imię i nazwisko, wiedział już kim była, choć nie rozpoznał jej głosu. 

Prawie nie widział jej twarzy, tylko ten nos i białe zęby prężące się równo w wąskiej szczęce. Cała dziewczyna wydała mu się drobniejsza niż pamiętał. Opowiadała, że mieszka teraz w pobliżu, w dawnym mieszkaniu dziadka, a on próbował odnaleźć jej włosy pod całą tą zbroją, bo wydawało mu się, że nie były już jasne.

"No dobrze, zmykaj już, nie będę cię tu przetrzymywać" - powiedziała chwilę po tym, jak dostrzegł wreszcie ciemne końcówki włosów niegdyś naturalnej blondynki. Odmruczał w pożegnaniu, że skoro są sąsiadami będą się zapewne widywać częściej i odszedł jak głupi, nie odwracając się ani razu.

Dopiero kilka godzin później, oglądając walentynkowy odcinek popularnego sitcomu, uświadomił sobie, że chyba miała dziś urodziny ta jego dziewczyna z liceum, a on nie wykorzystał najlepszej pod zachmurzonym niebem okazji, by sobie o nich przypomnieć.
22:13, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 stycznia 2012
Jak okazać emocje?

Szałapach widzi siebie miotającego się po pokoju. Jaśnieje pomimo oporu chmur, niemniej wciąż panuje półmrok i Szałapach jest tylko ciemną plamą ruchu miotającą się w ciasnym wnętrzu. Krzyczy. Zrzuca z półek książki i porzucone "na chwilę" drobiazgi, którymi miota wściekle po wzbierających światłem poranka ścianach. Chwyta monitor z biurka i miażdży go, najpierw ciskając nim o podłogę, potem skacząc po nim. Porywa doniczki z parapetu i daremnie próbuje strzaskać nimi plastikowe okno. Zrywa półki, łamie blat biurka i grzmoci krzesłem o ścianę póki nie trzaśnie jego oparcie i nie połamią się nogi. Wtedy rzuca się na podłogę i tarza po niej nie przestając wrzeszczeć. Podrywa się, chwyta ścian i zrywa z nich tapetę. Gdyby mógł, rozdarłby ścianę gołymi rękami.
Wszystko w nim jest rykiem.

Jest tak i nie jest. Wszystko to naprawdę dzieje się w Szałapachu, choć równocześnie siedzi on na wersalce oczyszczonej chwilę przedtem z pościeli i złożonej łagodnie. Szałapach gapi się na półkę naprzeciw spokojny, że nic się na niej nie dzieje i nie stanie. Trwa tak dobrych kilka minut, może ciut dłużej. Prawie nie oddycha.

Wreszcie unosi dłoń i przygląda się jej zdziwiony, że potrafiłby dotknąć nią kogoś.
08:09, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 grudnia 2011
Oto jak wygląda dobra zapowiedź na nadchodzący rok.
Ten od teledysku ma dwa telefony. Dzięki temu Ojcu i Pieszczoch, niezależnie od siebie, mogli dodzwonić się do niego z życzeniami co do sekundy w tym samym momencie. 
20:28, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 grudnia 2011
Naprawdę dobra muzyka (obraz, książka, film, właściwa kobieta) to ta, wobec której robi nam się wstyd za wszystko, co w życiu spieprzyliśmy.
21:38, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 grudnia 2011
To wcale nie działo się w Święta, ale przecież noc zapadała wtedy szybko i padał śnieg. Panowała więc mroźnie zima, tych niemało, ale też nie jakoś bardzo wiele lat temu, gdy Ten od teledysku robił się bledszy i bledszy na twarzy, kiedy siedząc w maleńkim pokoiku dowiadywał się, że taki jeden facet uznał niespodziewanie, że jednak nie wsiądzie tego dnia do autobusu i nie przyjedzie do miasta. Nie uznał przy tym za stosowne, by powiadomić o tym Tego od teledysku. Dopiero, gdy Tot sam do niego zadzwonił, przyznał się, że zmienił z danie.

Tego dnia nie odchodził już żaden inny autobus do miasta Tego od teledysku.

Nagranie zaczynało się za około trzy godziny. Bardzo starannie zaplanowane nagranie które powinno przebiegać wedle dokładnie rozpisanego scenariusza.

Jak na złość, właśnie, dopiero co, zmieniła się szefowa. Z poprzednią dałoby się porozmawiać. Nowa, nie tylko nie miała pojęcia o robocie, ale przejawiała skłonność do wpadania w histerię, gdy temperatura spadała o jeden stopień, albo gość stawiał w swojej wypowiedzi przecinek w innym miejscu, niż zaplanowano.

Za oknem robiło się coraz ciemniej i wzmagała się śnieżyca.

Oto, co zrobili.

Wspólnie z Pieszczochem przekonali faceta (od jednej z wielu profesji nazwijmy go Cyrkowcem), że powinien jednak zmienić zdanie ponownie. Następnie przekonali taksówkarza, że zapłacą mu za nadzwyczajnie długi kurs.
Ojcu wziął na siebie mylenie tropów przed szefową.

Cyrkowiec wsiadł do samochodu, pojechał. To działo się parę lat temu, dlatego Cyrkowiec nie miał komórki. Na szczęście miał ją taksiarz. Kiedy nie dzwonił do niego Ten od teledysku, który musiał czuwać także nad grupą innych gości, taksiarzem kierowali Pieszczoch i Perełka. Ojcu trzymał z dala od nich wszystkich szefową.

Na jakieś pół godziny przed dotarciem na przedmieścia taksiarzowi padła komórka.

Szefowa zaczęła coś podejrzewać, Cyrkowiec miał już spore opóźnienie. Ojcu wytłumaczył jej, że przez tę przeklętą śnieżycę są wściekłe korki na trasie.
Ten od teledysku zajmował się gromadą innych gości. Poukładał ich jakoś i wrócił do ciasnego pokoiku, by dowiedzieć się, że Perełka wziął taksówkę i pojechał na przedmieścia łowić Cyrkowca.

Oto, co robił Perełka.
Zaczaił się na jedynej rozsądnej trasie. Wiedział jakiej marki jest taksówka i jakiego koloru. Gęsta śnieżyca trochę przeszkadzała mu w wypatrywaniu samochodu, dlatego bywało, że się mylił. Raz był już tak pewien swego, że kazał taksiarzowi ścigać jakiś samochód, a gdy się z nim zrównał, wychylił się przez okno i zaczął tłuc w dach tamtego, żeby się zatrzymał. Wszyscy prócz Perełki byli przerażeni. Perełka śmiał się, gdy opowiadał o ich minach.

Wszystko skończyło się dobrze. Perełka wprawdzie nie znalazł Cyrkowca, ale Cyrkowiec znalazł drogę i został gwiazdą. Szefowa nigdy nie dowiedziała się jak bardzo wodził ją za nos Ojcu. Pieszczoch dorzucił się Temu od teledysku do rachunku za taksówkę. Ten od teledysku postawił im wszystkim wiele piw.

To nie działo się w Święta, choć dni były wtedy bardzo krótkie i śnieżyca spadła na miasto. Jednak w Święta zwykle przypominamy sobie o ludziach i Ten od teledysku przypomniał sobie właśnie tamtą historię i wydała mu się nadzwyczaj świąteczną. Bo właśnie wtedy byli we czterech bardzo razem. Śmiali się i poklepywali po plecach. Zupełnie, jak podczas Świąt.
09:26, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 grudnia 2011
Szałapach przydreptał hen, aż do mieszkania Tego od teledysku, by na chwilę (posiadanie oficjalnej narzeczonej wiąże się i z przynależnością do niej, jej potrzeb a nawet - czasem - kaprysów) postać w progu i zwyczajnie pogapić się na człowieka, którego nie nazwał nigdy "przyjacielem", a potem, prędko, nim tamten jakoś się zachowa, powiedzieć:

- Pewnie zaraz będzie naokoło ciebie mnóstwo rodziny, pewnie odbierasz maile i smsy, a kto wie, może nawet i telefony. Może nawet ktoś niedzisiejszy przysłał ci pocztówkę. Nie ma czasu na wiele słów w tym zamieszaniu. Więc powiem ci tylko, że święta to czas, kiedy przypominasz sobie o tych, których zwykle nie pamiętasz i pamiętasz o tych, których zwykle nie widujesz. Pamiętam o tobie, chłopie.

I odszedł jakby nigdy nic.
12:45, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Ten od teledysku nie zauważa tak wielu rzeczy, że gdyby przyszło je spisać, żywotów wielu kronikarzy nie starczyłoby na nic innego. Zamknięci w twierdzy o solidnych murach strzeżonych przez poważnych zbrojnych skupionych na nie przepuszczaniu niczego, co nie miałoby związku z nieuwagą Tego od teledysku, skrobaliby poczciwie piórami po niekończących się zwojach. Trudno ocenić, czy ich życie miałoby jakikolwiek obiektywny sens, można jednak wyobrazić sobie, że z pewnością odnaleźliby go w pracy. Szczęśliwie oszczędzono im tego. Jeżeli istnieje przeznaczenie najpewniej notują co innego.

Przytłaczającą większość rzeczy Ten od teledysku przegapia nieświadomie, są jednak i takie, których nie zauważa z starannie wypracowaną premedytacją. Gdyby skakały na niego z nieba, uchylałby się przed nimi. Gdyby świadomość ich istnienia wystrzeliwywaliby weń snajperzy, chowałby się przed nimi po naprędce wykopywanych okopach. Uważa najwyraźniej, że ignorancja potrafi być błogosławieństwem i siłą, choć przecież na co dzień stara się dowiadywać jak najwięcej. Cóż, jak widać może unikać także uświadomienia sobie nawet tego.

Pociesza go, że nie jest sam. Codziennie zasuwa chodnikiem zapełnionym tabunami podobnych mu ślepców z dumą ignorujących mnóstwo tych rzeczy, które dla niego są tak oczywiste i koniecznie. Jakby cały świat był jedną wielką kopalnią wiedzy, przez którą wykopujemy - każdy własne - sztolnie.
08:38, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 listopada 2011
Opowiadamy w kółko te same historie. O upadku do studni, z dna której było widać gwiazdy w biały dzień, o stoczeniu się w uschły krzak ostrężyny kłujący tak boleśnie, że aż człowiek bał się ruszyć, o zabawie z dwoma małymi lwami i nieco większym tygrysem, który miał ich serdecznie dość, o utracie dziewictwa na wulkanie i spojrzeniu w oczy lisowi. O upadku z dachu, o ucieczce przed dzikiem, o zupełnie zwyczajnym spotkaniu, które nie przerodziło się w nic nadzwyczajnego, ale z jakiejś przyczyny utkwiło w pamięci, o kilku wspólnych wyprawach albo o jedynej wspólnej wyprawie. O niezdobytym szczycie, o lęku przed powodzią, o wszystkich wspólnie przeżytych chwilach, których znaczenie rośnie z każdą opowieścią.

Opowiadamy sobie w kółko te same historie. Spotykamy się z tymi samymi znajomymi i opowiadamy sobie to samo bez końca.
Jakbyśmy mieli w końcu opowiedzieć sobie siebie takimi, jakimi chcielibyśmy się pamiętać, czy byliśmy tacy czy nie.

Koniec końców magia zadziała.
21:18, tenodteledysku
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 października 2011
    Ten od teledysku lubi myśleć o sobie lepiej i głębiej. By tego dokonać ulepsza i ugłębsza obserwacjami i teoriami wszystkie aspekty swojego życia, jakie tylko znajdzie pod ręką.

    Na przykład książki. Można jakąś powieść przeczytać, można się nią ucieszyć, albo zbulwersować. Można się nią wzruszyć, albo i nawet zamyślić nad nią, czemu nie. Można jednak, jak Ten od teledysku, wytresować swój mózg w przekształcaniu każdej literatury w labirynt nieznanych lądów, plątaninę archipelagów skojarzeń, czy to estetycznych, intelektualnych czy emocjonalnych. Odczytywać powieść jako coś więcej. I za tym idzie cała reszta świata. Bo czymś więcej stają się w przetresowanym mózgu Tego od teledysku gry, w które czasem pogrywa, ale i lepienie pierogów, do którego potrafi dorobić sentymentalne skojarzenie i nawet droga do pracy, bo przecież przetresowany mózg nie może się w jej trakcie nie uwikłać w te wszystkie piętrzące się za każdym rogiem konteksty. I choć Ten od teledysku, nawet we własnym przekonaniu, nie staje się od tego lepszym i głębszym człowiekiem, to jego życie i owszem – lepsieje i głębsieje.

    Ten od teledysku nie je zatem po prostu zupy. Pamięta jak bawił się w dzieciństwie udając, że łyżka to okręt podwodny zanurzający się w pomarańczowym oceanie pomidorowej. Dzięki temu proste zupobranie łyżką staje się nie tyle pomostem do przeszłego siebie, co oczywiste od czasu napisania bardzo długiej powieści, ale czymś więcej – staje się świadomością pokładów minień upakowanych w Tym od teledysku na wzór słojów w drzewie. I choć nawet nie pomyśli o Tym ten od teledysku świadomie, to chętnie się tym ponapawa. Dusza mu gęstnieje od lepszości życia, gęba wewnętrzna mu się uśmiecha i wszystko tak trwa aż do przyziemnej konieczności dokonania jakiegoś prostego gestu, który trzeba będzie potem, świadomie, albo nieświadomie, ugłębić.

12:34, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 października 2011
A jeśli stoisz z boku?
Pomyśl o sobie jako o kimś, kto nie rozumie. To prostsze niż się wydaje. Jeśli masz z tym kłopot, pomyśl o złośliwej sąsiadce, o ludziach, którzy już za kilka godzin w zadziwiający, niezrozumiały sposób zakreślą kratki na kartkach, które Ty oznaczysz  zupełnie inaczej. Pomyśl o Einsteinie rzucającym koślawy uśmiech neutrinom i garści kości w dłoni Boga. 
Jeśli stoisz z boku, dysponujesz łagodną potęgą obserwatora. Jesteś kimś więcej, niż miara oparta o rozpad atomu węgla, ale kimś mniej niż drgnienie poruszające lawinę. 
Jeśli stoisz z boku, dana Ci jest moc życzliwej ironii, grozy dystansu i cudu pozoru obiektywizmu. To całkiem pokaźny zbiór wygodnych oparć.
Ale - jeśli stoisz z boku? Na ile możesz oceniać zyski i straty ludzi, którzy są mniej bliscy, niż mogliby być?

Pieszczoch ma już swoje zdanie o Perełce, który od co najmniej dwóch lat nie przychodzi na spotkania. Nie przysłał choćby smsa na rocznicę ślubu, na którym był świadkiem. Nie wysłał życzeń na święta. Tak, jakby nie było Perełki.
Ojcu nie wyraża zdania na ten temat. Ten od teledysku dzwoni do Perełki i wysyła mu zawiadomienia o kolejnych imprezach.

A jeśli stoisz z boku?
Jeśli wydaje Ci się, że rozumiesz każdego z nich? Może to tchórzostwo? Może powinieneś zająć stanowisko? Może to, co widzisz i interpretujesz to tylko fasada? Nie wyjdziesz poza nią, jeśli unikasz zaangażowania? Co możesz wiedzieć o zaangażowaniach Perełki, gniewie Pieszczocha i doświadczeniu Ojcu, jeśli nie ma Cię w żadnym z nich?

Ten od teledysku nie odwraca się, gdy odjeżdżają jego przyjaciele. Sądzi, że nie powinien wymagać wyrzeczeń od jak zwykle nieobecnego Perełki. Sądzi też jednak, że tamten nie powinien wyrzekać się urody pożegnań, uroku tej chwili, gdy przekroczyli rzekę, uwodzicielskiego momentu wkroczenia do knajpy, w której właśnie gromada mężczyzn i kobiet, wśród których przeważają brunetki, tańczy. 
- Czego wam trzeba? - zapyta barman.
- Trzy sajderki i coś na ząb - odpowie Ten od teledysku.
- Mam goździki i ibucośtam - odpowie barman, a Ojcu, Pieszczoch i Ten od teledysku zaniosą się radosnym śmiechem, bo przecież Ten od teledysku pytał o ciastka.

Jeśli stoisz z boku, może ocenisz to inaczej. Powiesz: "istnieją zobowiązania, których nie są w stanie ocenić nawet inni mężowie i ojcowie. Bo każdy ma inne życie."
Prawdopodobnie masz rację.
Ale jeśli nie stoisz z boku, jeśli Twój obiektywizm to tylko jedna z zabawnych opcji, jeśli wiesz, że każda biografia to warkocz barw a nie prosta ponabijana regularnymi przystankami, wtedy możesz się zawahać. 

Pomyśl, jeśli stoisz z boku, jeśli chcesz tak stanąć, jeśli dążysz do ujrzenia całego krajobrazu kontekstów siebie, być może potkniesz się o brak emocji, wybój spojrzenia z samego środka, niedoskonałość zaangażowania. 

Zawsze jest tak samo. Chcemy być mądrzy i rozważni. Chcemy uniknąć tej chwili zażenowania zza kilku lat, tego momentu, kiedy już znamy konsekwencje. Chcemy ogłosić, że się nie myliliśmy, bądź przemilczeć oczywiste po niewczasie pomyłki.

Ten od teledysku, Pieszczoch i Ojcu zaraz zamówią kolejne piwo, a barmanka, która nie jest tak naprawdę kuzynką Tego od teledysku, poda im je, choć bar powinien być już zamknięty. Nic nie będzie jasne i oczywiste.

Gdybyś stał z boku, ocena byłaby prostsza. Ale czy trafniejsza?
03:22, tenodteledysku
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21